Brak, który staje się zadaniem 

Chyba nikt nie lubi cierpienia. Jeśli możemy — uciekamy od niego. To naturalna reakcja. Czasem jednak przychodzi moment, gdy uniki przestają przynosić korzyść. Możemy dalej żyć w zaprzeczeniu, albo… wejść w ten brak z Bogiem.
 
Elisabeth Kubler–Ross w książce „Rozmowy o śmierci i umieraniu” opisuje pięć etapów radzenia sobie ze stratą. To kolejno: zaprzeczenie, gniew, negocjacja, depresja i akceptacja. I choć autorka opisuje stan ducha osób zmagających się z perspektywą zbliżającej się śmierci własnej bądź bliskich osób, to zdarza się nam przeżywać te etapy częściej, nie tylko w sytuacjach granicznych.
 
W końcu codziennie możemy coś tracić. Przyjaźnie czy znajomości pod wpływem czasu i braku zaangażowania odchodzą w niepamięć. Zdrowie nie zawsze dopisuje, czasem brakuje nam sił do zmagania się z codziennością, może wydaje się nam, że to już koniec. Jeśli w jakiś sposób pracujemy nad sobą, zbliżamy się do Boga, to tracimy wiele z naszych schematów czy wyobrażeń o nas, o świecie, o przeżywaniu wiary.
 
Wciąż dobrze pamiętam moment, gdy po raz kolejny mierzyłam się z chorobą. Rok temu z drżeniem serca oczekiwałam kolejnych hospitalizacji, wyników badań. Nie pierwszy raz diagnoza przewróciła mi do góry nogami całe życie. Czułam, że tracę to, co było dla mnie oparciem; poczucie bezpieczeństwa, poczucie, że wychodzę na prostą. Choć trenowałam intensywnie szermierkę, odeszłam — po części ze względu na zalecenia lekarskie, po części nie potrafiąc w obliczu zmagań dalej przebywać w towarzystwie ludzi, których trapiły nieco bardziej „zwyczajne” problemy. Znów odczułam brak stabilności w życiu, brak wsparcia w takiej formie, w jakiej go potrzebowałam.
 
Minął rok. Choć od lipca zdrowotnie wychodzę na prostą, niebawem znów czeka mnie wizyta i ponownie boję się, czego mogę się dowiedzieć. Czy usłyszę: proszę przyjść za rok? Czy może znowu niepomyślne wieści sprowadzą mnie do parteru?… Czuję, jak moje braki oddzielają mnie od innych ludzi — od tych, którzy nie mieli podobnych przejść.
 
A jednak doświadczenie braku to początek drogi. Przez zaprzeczenie, trudne emocje, próby zrobienia wszystkiego, by cierpienie zniknęło, załamanie, smutek, czasem dosłownie: stany depresyjne czy depresję. Przechodząc przez doświadczenie tego, że nie wszystko mogę, nie na wszystko mam wpływ można albo załamać się, albo zaakceptować swoje granice, braki, niemoc. I dopuścić Boga z Jego wszechmocą.
 
Pamiętam rozmowę po wykładach z jednym z uczniów, który wiele już w życiu przeszedł. Pamiętając o swoich przejściach, nie dawałam już dobrych rad. Po prostu słuchałam, czasem tylko wtrącając podobne sytuacje ze swojego życia. Powiedziałam, że nie mogę mu obiecać że będzie łatwo, bo czeka go długa droga. Ale wiem, że da się ją przejść, da się wytrwać. Wiem, bo sama tego doświadczyłam.
 
Nie sprawiłam, że w jego życiu nagle wszystko zmieniło się na lepsze. Ale widziałam, że na jego twarz wrócił uśmiech. Później podziękował mi za tę rozmowę. Nie miałam wiele. Tylko trochę czasu i własne doświadczenie braku. A jednak kiedy podzieliłam się tym brakiem zadziało się coś, co dało nadzieję.
 
To, że mogę wykorzystać to swoje doświadczenie braku wcale nie sprawia, że czuję się lepiej z tym, co przeszłam. Być może nigdy nie zaakceptuję w pełni swoich doświadczeń. Widzę jednak, że po tych latach zmagań mogę zrobić z nimi jedno — wykorzystać, by nieść nadzieję innym. Pokazać, że da się żyć. Mimo wszystko.
 
Niezależnie od tego, czy zmagasz się z chorobą, czy boli Cię zdrada kogoś bliskiego, odczuwasz brak bratniej duszy, czekasz z utęsknieniem na wypłatę, czy po prostu dostrzegasz niesprawiedliwość tego świata — odczuwany brak jest zadaniem; przestrzenią, w której możesz spotkać Boga. I choć ten brak wciąż będzie brakiem, trudność będzie wciąż trudnością to jednak może stać się także punktem wyjścia do stworzenia czegoś nowego. Może odkrycia prawdy o sobie, która wcale nie musi być taka straszna, a może bycia dla drugiego człowieka?
 
Wejdź w brak i zobacz, co na tej drodze Bóg może dać Tobie i innym.
 
Magdalena Sędkiewicz

Bądź na bieżąco 

Jeśli chcesz wiedzieć o najnowszych materiałach, które pojawiają się u nas i nie przegapić kolejnych transmisji, to koniecznie:

Udostępnij: