Kryzysy nasze powszednie 

Ostatnio wstawanie idzie mi coraz ciężej. Próbuję odpoczywać, ale nie jest to zbyt efektywne – w ciszę wkradają się różne nienajlepsze myśli. Widzę nadciągający kryzys. A może on już nadszedł – po cichu, niepostrzeżenie?
 
Wiele kryzysów przychodzi na paluszkach. Z jednej strony mamy co prawda zdarzenia losowe, które przynoszą chaos, z drugiej jednak często ciężko pracujemy na to, by w pewnym momencie załamać się pod ciężarem własnym wygórowanych oczekiwań i niespełnionych pragnień.
 
W sporcie, podobnie jak w życiu, planowanie jest podstawą osiągania wyznaczonych celów. Na studiach na AWF często słyszałam, że brak planowania jest planowaniem porażki. Równolegle z umiejętnością planowania idzie elastyczność – umiejętność dostosowania planu do zmiennych warunków treningowych. Przetrenowanemu zawodnikowi zasugerujemy zwolnienie tempa, w innym przypadku wskazane będzie zwiększenie obciążenia treningowego. Bywa, że plan „sypie się”, ponieważ zawodnik choruje. W życiu zawodowym uczymy się elastyczności i dostosowywania celów do sytuacji, jednak często nie przenosimy tej umiejętności na życie poza zawodowe.
 
I tak potrafimy intensywnie walczyć ze sobą, by wstawać wcześniej i ćwiczyć, choć organizm woła – potrzebuję odpocząć! Zapisujemy się na różne kursy i zajęcia dodatkowe, a potem wieczorem padamy wycieńczeni na łóżko. Zadowoleni z tego, że przekraczamy siebie, że nie jedliśmy słodyczy od 30 dni i codziennie chodzimy na siłownię. Czy jednak osiągnięcie planu coś zmieni?
 
Potrafimy się zmotywować, by osiągnąć cel, rzadko jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że z punktu widzenia egzystencji ważniejszy jest proces, czyli np. nabywanie konkretnych umiejętności. Jeśli odmawiam sobie słodyczy na czas Wielkiego Postu to mogę robić to po to, by potem pochwalić się – wytrwałam! Mogę również powoli zmieniać nawyki żywieniowe. Pierwsze da chwilową satysfakcję, drugie – konkretną zmianę wpływającą pozytywnie na życie, nie tylko do Wielkanocy.
 
Bywa jednak, że jesteśmy tak bardzo zmęczeni i zapracowani, że nie udaje się nam zrealizować naszego planu i frustrujemy się naszą niemocą. Dążąc do zaspokojenia potrzeby osiągnięć zapominamy czasem, że jest w nas o wiele więcej potrzeb – i może warto dać im dojść do głosu?
 
Moja frustracja wynika z braku znaczących osiągnięć w ostatnim czasie. Kurczowo trzymałam się swojego planu pod tytułem: „muszę zrobić w życiu coś znaczącego”. Zapomniałam o potrzebie odpoczynku, która daje o sobie znać, gdy próbuję rano zwlec się z łóżka. Gdy wczoraj myślałam o tym, czego potrzebuję, zrozumiałam również, że mogę iść za założonym planem pt. „osiągnięcie sukcesu” za wszelką cenę albo wejść w proces refleksji: co jest dla mnie ważne, jaki cel mi teraz przyświeca w życiu, czego chcę?
 
Na tej drugiej drodze wiele może się zmienić. Mogę odkryć na nowo, że jest we mnie więcej pragnień niż tylko pragnienie stałej pracy. Wychodząc poza schemat mogę zobaczyć to, jak bardzo złożonym organizmem jestem, jak wiele potrzeb we mnie drzemie, a zapominanie o nich sprawia, że znowu wchodzę w myślenie planistyczne i tracę siły. A przygoda – podróż wewnątrz siebie – czeka na progu.
 
Zobacz, może za Twoim kryzysem też stoi wiele niezrealizowanych potrzeb, o których istnieniu zapomniałaś / zapomniałeś albo nie miałaś / nie miałeś pojęcia?
 
Magdalena Sędkiewicz

Bądź na bieżąco 

Jeśli chcesz wiedzieć o najnowszych materiałach, które pojawiają się u nas i nie przegapić kolejnych transmisji, to koniecznie:

Udostępnij: