Ludzie, którzy czekają 

Pędzimy gdzieś. Praca, dom, praca, dom, urlop. Wymarzone kilka dni odpoczynku. Biegniemy… Jesteśmy w drodze do samorealizacji, do znalezienia lepszej pracy, do rozwiązania trudnych spraw bieżących, do wzrostu duchowego. W zmęczeniu ograniczamy liczbę kontaktów, opierając się na tych, z którymi relacja zazwyczaj przynosi jakieś korzyści – dobrze spędzony czas, ciekawe rozmowy, rozrywkę etc.
 
Czasem wracamy do starych znajomości, ciekawi, co u kogoś się dzieje. Jak mija życie. Czasem uda się nam z kimś spotkać. Czasem dochodzimy do wniosku, że inni są tak bardzo zajęci, że nie mają czasu, by odnawiać stare znajomości. Są jednak tacy ludzie, którzy czekają. Nie upomną się o relację, ponieważ już nie mają siły.
 
Ci, którzy są w kryzysie. Ci, którzy mają gorszy czas. Którzy z jakichś przyczyn są na uboczu. Mają problemy ze zdrowiem, z pracą, z relacjami. Czasem nie potrafią, a czasem nie widzą sensu, by znów mówić: „pomóż” i nie być usłyszanym. Czasem wciąż mówią – ale dookoła są ludzie, którzy nie chcą słuchać. Nadzieja znowu gaśnie.
 
Relacje można traktować bardzo instrumentalnie. Teraz potrzebuję z kimś się spotkać, to spotkam się. Bo ja tego chcę. Druga osoba jest w kryzysie? Znajdę kogoś innego, kto będzie mi towarzyszył w dobrej zabawie. Albo kogoś innego, kto będzie dla mnie „uchem”, które słucha. Nieważne, czy ma siły, czy ma przestrzeń do słuchania, czy chce słuchać.
 
Można traktować relacje transakcyjnie. Ja Cię wysłucham, oczekując, że w kryzysie Ty też będziesz obok. Ja zrezygnuję z czegoś, co dla mnie ważne, następnym razem Ty zmienisz plany. Tutaj pojawia się wymiana informacji, świadomość potrzeb, więcej wolności i więcej szacunku.
 
Są jednak relacje, w których nie wiemy, jak postąpić. Z których uciekamy. Część z nich to relacje toksyczne i wyjście z nich jest jak najbardziej zdrowe i pożądane. Są jednak takie relacje, które po prostu stanowią wyzwanie. Wyzwanie, z którym nie chcemy się mierzyć, mając ciekawsze rzeczy do zrobienia.
 
A ludzie czekają. Niekoniecznie starsze panie, schorowane, siedzące w domu. To może być Twoja koleżanka czy kolega z pracy. Nastoletnia kuzynka. Znajomi poznani w fundacji, na rekolekcjach, przy innej okazji. Ludzie na pozór dający sobie radę z życiem. Ale w środku czekający na obecność.
 
Czasem wystarczy obecność. Czasem wystarczy wysłuchanie. Czasem wystarczy, by zrezygnować z własnego postrzegania, jak powinna wyglądać relacja, wejścia w świat drugiej strony. Nie trzeba porad – oni wiedzą, jak sobie poradzić. Radzą sobie od lat, na swój sposób.
 
Czekają na człowieka, który usłyszy. I radość, i smutek, i ból, i bezsilność, i zachwyt, i wiele więcej. To ludzie, od których możemy się wiele nauczyć, ale nie podchodzimy do nich. Nie próbujemy wejść w relację. Bo to wymaga pokory ucznia w świecie, w którym wolimy być ekspertami.
 
Ludzie, którzy czekają. Znajdziesz ich? Spróbujesz dać Bogu przestrzeń, by przemieniał Ciebie właśnie w takich relacjach?…
 
Magdalena Sędkiewicz

Bądź na bieżąco 

Jeśli chcesz wiedzieć o najnowszych materiałach, które pojawiają się u nas i nie przegapić kolejnych transmisji, to koniecznie:

Udostępnij: