Najlepszy Mentor na świecie 

Pomyśl o kimś, kto mocno wpłynął na Twoje życie. Kogo podziwiasz? Kto jest dla Ciebie inspiracją? Kto pomaga Ci odnaleźć się w codzienności? Prawdopodobnie ta osoba jest dla Ciebie teraz mentorem — kimś, kto wspiera Cię w odnajdywaniu Twojej życiowej drogi bądź w wytrwałym dążeniu do postawionych celów. Każda droga jest inna, każda wymaga wykorzystania nieco innych środków. Mamy różne potrzeby. Dlatego też na różnych etapach życia będziemy potrzebować wsparcia innych mentorów. Niektórzy potrzebują kogoś, kto będzie rządził twardą ręką, „żelazną rózgą” (por. Ap 12,5), inni — raczej łagodnej zachęty i wsparcia. Kogoś, kto „nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku” (Iz 42,5) Patrząc na swoje doświadczenie współpracy z mentorami widzę, jak bardzo ważne są dwa aspekty współpracy — to, w jaki sposób postrzegamy formowanie celu i wybór środków do ich osiągnięcia oraz to, w jaki sposób nasz mentor patrzy na nas i na nasze możliwości. Bardzo łatwo jest wpaść w pułapkę, gdy nie wiemy, co robić, albo pragniemy spełniać oczekiwania innych ludzi, zazwyczaj szukając ich akceptacji. Porzucamy wtedy refleksję nad własnymi marzeniami, zamiarami, potrzebami. Wraz z tym w parze często idzie przerzucenie odpowiedzialności na kogoś, kto doradza. Dopóki i my, i nasz „mentor” jesteśmy zadowoleni, problem wydaje się nie istnieć. Schody zaczynają się w momencie, gdy narzucone nam zadania przestają sprawiać satysfakcję, albo gdy są zupełnie niedopasowane do naszych możliwości. Wtedy łatwo o frustrację i wzajemne oskarżenia. Nie raz spotkałam się z przekonaniem, że Bóg ma ustalony dla nas z góry plan, od którego wykonania zależy nasza wieczna szczęśliwość. Jako ludzie zdający sobie sprawę z niepewności, którą niesie codzienność czujemy się bezpiecznie w schematach, choć zbyt sztywne trzymanie się ich nie służy rozwojowi. Takie podejście z perspektywy odgórnie narzuconego planu może sprawić, że poczujemy się zwolnieni z myślenia, z rozeznawania. A przecież „wiatr wieje tam, gdzie chce” (por. J 3,8). Bóg lubi zaskakiwać. Z kolei w Liście do Galatów czytamy, że „ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5,1). Jednym z wyznaczników dojrzałości jest wzięcie odpowiedzialności za swoje życie i wybory. Nie jest to proste — ale w tym między innymi objawia się nasza wolność. Bóg niczego nie narzuca, lecz zaprasza do współpracy. Drugim, bardzo istotnym elementem, jest to, co w nas widzi nasz „przewodnik”. Badania pokazują, że dostrzeżenie dobra w drugim człowieku potrafi wydobyć z niego to, co najlepsze. Dzieci karcone za nieporządek w klasie owszem, sprzątały częściej (wzrost z 15% do 40% śmieci trafiających do kosza). Na uwagę jednak zasługuje fakt, że dzieci chwalone za utrzymanie porządku w sali wrzucały do kosza dwa razy więcej śmieci niż te karcone, a efekt utrzymywał się dłużej niż w pierwszym przypadku. Kiedy ktoś dostrzega w nas dobro to nawet, jeśli wydaje się nam, że nie zasługujemy na taką opinię, zaczynamy działać — chcąc „dorosnąć” do tej dobrej opinii. Dostrzeżenie w życiu duchowym, że największą zachętą do zmiany jest bezgraniczna Boża miłość, potrafi dać niesamowitą motywację, by coś zrobić. Drugi człowiek nie zawsze zobaczy potencjał, który w nas tkwi. Bóg z kolei nieustannie przypomina nam o tym, że złożył w nas wiele darów. Jezus widzi w nas dobro. Co konkretnie oznacza to dla Ciebie, w Twoim życiu? Magdalena Sędkiewicz

Bądź na bieżąco 

Jeśli chcesz wiedzieć o najnowszych materiałach, które pojawiają się u nas i nie przegapić kolejnych transmisji, to koniecznie:


Polub nas


Subskrybuj kanał