Nowe okulary 

Ostatnio dużo się dzieje w moim życiu. Mam nakreślony cel, ale często łapię się na tym, że jestem sfrustrowana. Tracę siły zastanawiając się nad tym, na co nie mam wpływu. Buntując się: tak nie powinno być… Choć wiem, że to jest na ten moment moje miejsce, tu mam być, tu mam toczyć swoje zmagania. A może warto zadać sobie nieco inne pytania? Zamiast: „czemu ja, dlaczego jest tak ciężko” zadać pytania: „po co to wszystko się dzieje, co mogę z tym zrobić”? I to najważniejsze: „w jaki sposób mogę odpowiedzieć na Boże wezwanie w tych konkretnych sytuacjach?” Szukając odpowiedzi można przyjąć dwa modele funkcjonowania: zorientowanie na cel lub zorientowanie na proces. Oba bardzo cenne, o ile… stosowane równolegle i z umiarem. Skrajne zorientowanie na cel może sprawić, że zapominamy o innych, ważnych sprawach. Oczywiście, są sytuacje, gdy angażujemy się całkowicie w daną aktywność, by jak najszybciej osiągnąć cel. Intensywnie uczymy się przed sesją; niedosypiamy, by zdążyć na czas z ważnym projektem; w sytuacji kryzysowej angażujemy się tylko w sprawy wymagające pilnie naszej obecności. O wiele częściej jednak naszym celem tłumaczymy swoje zachowanie: brak empatii, zaniedbanie obowiązków nie związanych z tym, co chcemy osiągnąć, rzucanie kłód pod nogi innym. Bywa, że nie skupiamy się na tym, w jaki sposób osiągamy cel, nie zastanawiamy się nad potrzebami innych osób, nad ich pragnieniami. „Nasze” zawsze przeważa na szali. Nawet nie próbujemy szukać rozwiązań, na których mogliby skorzystać wszyscy zainteresowani – ma być po mojemu… Spojrzenie na cel ma również dobre strony. Gdy brakuje nam sił, gdy zaczynamy gubić się po drodze, gdy trudności zdają się nas przytłaczać. W takiej sytuacji pamięć o tym, dokąd chcemy dojść pozwoli przypomnieć sobie, czemu właściwie wybraliśmy taki, a nie inny cel? Jak wiele już zrobiliśmy, by go osiągnąć? Co z tego, co zrobiliśmy, działa? Czy mam teraz podjąć jakieś działanie, czy poczekać? Takie podsumowanie potrafi wiele zmienić w sytuacji kryzysowej. Z kolei zorientowanie na proces, na to, jakie działania podejmujemy, pomaga odczuć radość na drodze, którą podążamy oraz pozwala spojrzeć szerzej na sytuację. Każde nasze działanie dotyka w jakiś sposób innych ludzi. W każdej życiowej sytuacji możemy szukać takich rozwiązań, które będą dobre dla nas i dla innych. Jeśli organizuję przeprowadzkę, mogę myśleć tylko o sobie i swoich potrzebach, a mogę zrobić to w innym czasie, szanując również plany innych osób z rodziny. Cel w każdym z przypadków zostanie osiągnięty – za każdym razem w zupełnie innej atmosferze. Koncentracja na procesie to dbałość o to, by docenić wkład innych, ale i o to, byśmy my sami wzrastali. Byśmy pewne sprawy załatwiali inaczej. Byśmy szukali innych rozwiązań. Trzeba jednak uważać na pułapkę perfekcjonizmu. Za bardzo koncentrując się na tym, by proces przebiegał jak najlepiej, możemy zgubić z oczu cel. Może się również wydarzyć, że zaczniemy za bardzo zwracać uwagę na innych i na ich potrzeby, zaniedbując naszą przestrzeń. Wtedy przypomnienie sobie o celu i ocena wykorzystanych środków może nam uświadomić, co w danej sytuacji jest „nasze” i czego my chcemy. Takie okulary z odpowiednio dostosowanymi soczewkami pozwolą patrzeć w dal (cel) i przyglądać się rzeczom z bliska (proces). Mając tak ustawione spojrzenie, łatwiej będzie zobaczyć, gdzie jest to „nasze” miejsce w życiu i co możemy zrobić, by je odnaleźć albo by wciąż w nim być – z radością. Magdalena Sędkiewicz

Bądź na bieżąco 

Jeśli chcesz wiedzieć o najnowszych materiałach, które pojawiają się u nas i nie przegapić kolejnych transmisji, to koniecznie:


Polub nas


Subskrybuj kanał