Odważ się spojrzeć inaczej! 

Wiosna przyszła niemalże z dnia na dzień. Drzewa, które jeszcze niedawno przypominały czarne kikuty toną w jasnozielonych listkach. Zbliża się weekend majowy – czas odpoczynku. A wraz z weekendem majowym pojawi się zapewne kolejna odsłona festiwalu narzekania.
 
Wieczne niezadowolenie często jest wypominane Polakom. Można wręcz powiedzieć, że stało się sportem narodowym. Nie wypada być z czegoś zadowolonym. Lepiej narzekać. Powód znajdzie się zawsze. Wiosna przyszła za późno i od razu taka ciepła. Szef jedzie na majówkę, a ja siedzę w robocie. Coś mi nie idzie na studiach, w pracy, w relacjach ze znajomymi, co za czasy, że człowiek nie może normalnie się dogadać. Z naszych narzekań można by było napisać niejedną, długą litanię.
 
W opozycji do powyższej postawy część osób bierze los w swoje ręce i działa, nie zrażając się okolicznościami. Omija skrzętnie etatowych narzekaczy i rzuca się w wir walki. Wykuwa swój los, krok po kroku, czasem zapominając o odpoczynku, o sobie samych; wiecznie pędzą w poszukiwaniu samorealizacji i spełnienia. Pełni uśmiechu, gdy osiągają cel, sfrustrowani, gdy nie wychodzi. Żyją, na swoich warunkach.
 
Pierwsza postawa zwalnia z odpowiedzialności. Narzekacze zwykle szukają winnych poza sobą – w innych ludziach bądź w okolicznościach. Tkwiąc w niej, koncentrujemy się często na tym, czego nie możemy zmienić, uciekając od odpowiedzialności za osobistą zmianę. Podejście wojownika potrafi wrzucić na barki nadmierną odpowiedzialność. Zdarza się, że czynniki od nas niezależne rozbijają nasze plany w pył, a my nie potrafimy się z tym pogodzić. Jednak idąc mądrze tą drogą możemy odkryć, co jest w zasięgu naszych możliwości, a na co nie mamy wpływu.
 
Jest jeszcze trzecia droga, o której w naszym pędzie często zapominamy.
 
Święty Piotr stojąc w grobie widzi pusty grób i złożone chusty. Święty Jan dostrzega jakiś szczegół, który tam jest. Obaj widzą to samo, ale tylko jeden zauważa coś, co kompletnie zmienia sposób myślenia.
 
Na tej trzeciej drodze jesteśmy świadomi pułapek narzekania, ale i tego, że czasem po prostu potrzebujemy ponarzekać. Mamy też dorobek wojownika, świadomość tego, co możemy zrobić, a czego nie jesteśmy w stanie. I mamy to Janowe spojrzenie. Spojrzenie, które z jednej strony widzi okoliczności, z drugiej jednak dostrzega coś więcej. Drobiazgi, których zauważenie sprawia, że wydarzenia nabierają głębszego sensu.
 
Doświadczamy w naszym życiu wielu „szczęśliwych zbiegów okoliczności”, „przypadków”, małych cudów. Rozmów, które sprawiają, że jest nam trochę lżej. Spotkań, które mogą coś zmienić w życiu zawodowym czy prywatnym. Sytuacji, w których katastrofa wydaje się nieuchronna, ale jednak nie wydarza się. Narzekacze nie widzą tych znaków. Wojownicy widzą, ale często nie potrafią ich właściwie zinterpretować.
 
Odważ się spojrzeć inaczej. Jak święty Jan. Spojrzeć i dostrzec to, co inni również widzą, ale na innym poziomie.
 
Te same płótna, ta sama chusta. Tylko w myślach zupełnie inny świat.
 
Magdalena Sędkiewicz

Bądź na bieżąco 

Jeśli chcesz wiedzieć o najnowszych materiałach, które pojawiają się u nas i nie przegapić kolejnych transmisji, to koniecznie:

Udostępnij: