Opatuleni w ciepły kocyk 

Święta za nami, zbliża się nowy rok. Zanim jednak mniej lub bardziej hucznie powitamy nowe, każdy z nas wróci choć raz myślami do wydarzeń minionego roku. Nadszedł czas podsumowań i czas robienia noworocznych postanowień. W zależności od badań można wyróżnić wiele czynników wpływających na to, czy wytrwamy w tym, co sobie obiecaliśmy. Jeśli cel jest zbyt trudy lub nie stanowi dla nas żadnego wyzwania, szanse jego porzucenia rosną. Jeśli cel jest długoterminowy (jak np. schudnięcie), a my nie poświęciliśmy czasu na jego rozsądne rozplanowanie, prawdopodobieństwo realizacji maleje. Wytrwałość zazwyczaj rośnie, gdy cel zapiszemy (niejako podpisując ze sobą kontrakt) lub opowiemy o nim innym – o ile ci „inni” będą nas w osiąganiu celu wspierać lub pytać, jak nam idzie? Jest jeszcze jeden, bardzo istotny czynnik, o którym często zdarza się nam zapominać. To nasze ciało, a dokładnie – właściwości układu nerwowego. Elaine Aron w książce „Wysoko wrażliwi – jak funkcjonować w świecie który nas przytłacza” podsumowuje lata badań nad temperamentem. Jej zdaniem, w społeczeństwie ok. 15-20% to osoby o wysoko wrażliwym układzie nerwowym. Są to ludzie, którzy dostrzegają więcej i inaczej przetwarzają bodźce. Ceną za to jest nadmierne obciążenie organizmu, które daje o sobie znać na wiele różnych sposobów. Biorąc pod uwagę wrażliwość układu nerwowego ci bardziej wrażliwi będą mieli tendencję do dłuższego planowania i rozmyślania nad alternatywami, ci z mniej wrażliwym układem będą preferowali działanie. Ci dążący do działania będą sobie stawiali zazwyczaj bardziej śmiałe na pierwszy rzut oka cele, dla „myślicieli” z kolei wyzwaniem może być wejście w bardzo dla nich stymulującą sytuację, jak np. pójście na imprezę – wyjście w nieznane miejsce, do nieznanych ludzi. W ostatnią niedzielę w medytacji szliśmy śladem Maryi, która porzuciła swoje plany, idąc za Bożym natchnieniem. Jej postawa skłoniła mnie do refleksji nie tylko nad tym, czym żyję w codzienności, jakie boje toczę, lecz także nad tym, na ile daję sobie prawo do zmiany planów, przestrzeń do tego, by dać się zaskoczyć. Zmiana nie zawsze idzie w kierunku od osiadłego egzystencjalnie koralowca do Bożego aktywisty. Czasem Bóg zaprasza do tego, by się zatrzymać. Albo zrobić coś w inny sposób, niż dotychczas. Warto również pamiętać, że wykraczanie poza siebie jest piękne, ale jest wyzwaniem, po którym potrzebujemy zazwyczaj nieco zwolnić. Usiąść z miękkimi kapciami na nogach, herbatą w rękach, opatulonym w ciepły kocyk. Nawet, jeśli lubimy przeżywać przygody – przychodzi moment, gdy potrzebujemy po prostu odpocząć. A Ty, na jakim etapie swojej drogi jesteś? Czy masz już ustalone cele? Może Bóg wzywa Cię do działania, innego niż takie, którego byś się po sobie spodziewał? A może przyszedł czas, byś najzwyczajniej w świecie znalazła/znalazł chwilę dla siebie? Magdalena Sędkiewicz

Bądź na bieżąco 

Jeśli chcesz wiedzieć o najnowszych materiałach, które pojawiają się u nas i nie przegapić kolejnych transmisji, to koniecznie:


Polub nas


Subskrybuj kanał