Podróż w nieznane 

Sącząc ostatnio gorącą herbatę z dawno nie widzianym znajomym zeszliśmy na temat niezwykle wygodnego sformułowania. Wydaje się, że tłumaczy ono wszystko i ucina jakąkolwiek dyskusję. Brzmi ono: jesteś głupi! Jesteś głupia! Nasz mózg zazwyczaj bardzo szybko dokonuje ocen. Jest to przydatne gdy musimy stwierdzić, czy coś nam zagraża i jak — ewentualnie — powinniśmy zareagować. Przez lata rozwoju tworzymy schematy, które nie tylko pozwalają uporządkować nabytą wiedzę, lecz także przyspieszają przetwarzanie informacji. Małe dziecko będzie zadziwione krzesłem, dotknie go, będzie patrzeć, czy jest miękkie, czy twarde i czy da się je zjeść? Dorosły wejdzie do pokoju i usiądzie na krześle, by porozmawiać w komfortowych warunkach. Nie musi zastanawiać się, do czego służy ten przedziwny przedmiot z czterema nogami i oparciem, jakiego jest koloru czy z jakiego materiału jest wykonany. Uczenie się różnych umiejętności sprawia, że pojawia się w nas schematyczne postrzeganie sytuacji. Kiedy gotując oparzymy się, zazwyczaj potem już długo pamiętamy o tym, że garnek, w którym coś niedawno było gotowane, jest gorący. Dotykanie go bez rękawic czy ściereczki może grozić oparzeniem. Tak było, zanim się narodziliśmy, tak jest i dopóki ktoś nie zmieni stopu z którego robione są garnki to tak będzie. Czysta fizyka. Problem pojawia się w relacjach z drugim człowiekiem, w których jedyne co jest pewne, to zmienność. Zmienia się nasz nastrój, nasze doświadczenia. Mózg nieustająco przetwarza ogromne ilości danych, kształtując naszą świadomość i nasze wspomnienia. Liczne eksperymenty psychologiczne pokazują, jak to, w jaki sposób pamiętamy wydarzenia przeszłe zależne jest chociażby od nastroju czy od konstrukcji zadawanego pytania (wykorzystanych słów). Można wręcz u kogoś stworzyć przekonanie, że ma dane wspomnienie (np. zagubienia się w dzieciństwie w supermarkecie), choć w rzeczywistości takie wydarzenie nie miało miejsca. To zmienność, która rozmija się ze stałością praw panujących w otaczającym nas świecie materialnym. Nie raz kusiło mnie (i wciąż kusi), by określić ludzi, z którymi trudno mi jest się dogadać mianem „głupich”. Może by i to było zdrowsze dla mojej psychiki — wszak stan zadowolenia z siebie jest niezwykle przyjemny. Jest jednak we mnie pewien niepokój, który każe myśleć: może to ja nie mam racji? Może zaistniały inne okoliczności, których nie znam, a które wpływają znacząco na sytuację? Mogę stwierdzić, że niektórzy moi znajomi są głupi. A przecież powodów, dla których się nie dogadujemy, mogą być tysiące! Mogą po prostu przeżywać trudne chwile i nie mieć czasu na to, by zastanowić się nad wspólnymi relacjami. Mogą nie chcieć podtrzymywać kontaktu. Może w zupełnie inny sposób doświadczają rzeczywistości i tam, gdzie ja widzę trudności oni dochodzą do wniosku, że problemu nie ma. Może nie potrafią rozmawiać? A może po prostu dla nich priorytetem jest miłe spotkanie i dobra zabawa, a moje poszukiwanie wsparcia nie wpisuje się w ich schemat relacji? Mamy tendencję do stawiania tez i szukania argumentów na ich poparcie. A może warto pójść na wojnę z myślami? I zamiast znów zostać przy swojej perspektywie, stworzyć listę alternatywnych wyjaśnień, zadać pytania, które przeczą naszym teoriom. Mogę się trzymać tego, że moja racja jest „najmojsza”. Może jednak warto dać się porwać przygodzie odkrywania i budowania głębszych relacji z drugim człowiekiem? Przygodzie, która zaczyna się, gdy — jak Trzej Królowie — wybieramy się w nieznane. Wychodzimy w poszukiwaniu czegoś wykraczającego poza to, co do tej pory było w naszej głowie. Magdalena Sędkiewicz

Bądź na bieżąco 

Jeśli chcesz wiedzieć o najnowszych materiałach, które pojawiają się u nas i nie przegapić kolejnych transmisji, to koniecznie:


Polub nas


Subskrybuj kanał