Śladami Odysa 

Mityczny Odyseusz przeprawiał się statkiem między dwoma straszliwymi potworami morskimi — Scyllą i Charybdą. Nasze życie również przypomina nieustającą przeprawę — slalom między oczekiwaniami, które inni mają wobec nas i tymi, które my mamy wobec siebie. Jako dzieci mamy być bezproblemowi. Cisi, nie sprawiający zbyt wiele kłopotu. Gdy zaczynamy edukację poza nienagannym zachowaniem oczekuje się od nas, że będziemy się uczyć — czasem zarówno szkoła, jak i rodzice naciskają na to, by spędzać więcej czasu w książkach. Wszystko po to, by w przyszłości osiągnąć wymarzony przez rodziców sukces. Znajomi, z którymi z upływem czasu zaczynają nas łączyć coraz bliższe więzy, oczekują z kolei naszego zaangażowania w życie towarzyskie. Z czasem beztroskie, ufne dzieci uwewnętrzniają stawiane im oczekiwania. Nie zawsze jednak przebiega to w sposób prawidłowy. I tak nasza podróż przebiega nie tylko między Scyllą i Charybdą, ale i masą innych „potworów”: oczekiwań rodziny, znajomych, osób które spotykamy w szkole czy pracy, a także naszych oczekiwań wobec siebie — oraz wyobrażonych oczekiwań, jakie — naszym zdaniem — mają wobec nas wspomniane osoby. Przy czym część tych oczekiwań jest jak najbardziej słuszna i prawdziwa. Inne z kolei wynikają z pragnień, marzeń czy systemu wartości napotkanych osób, które chcą byśmy myśleli i działali podobnie jak oni lub zgodnie z ich potrzebami. Pewne oczekiwania mogą być jak najbardziej słuszne i logiczne. Trudno się dziwić frustracji rodziców młodego człowieka, który spędza dzień z nosem w komórce, zamiast odrobić lekcje czy zająć się obowiązkami domowymi. Również zakładanie, że student będzie się uczył i podejmie pracę, nie budzi raczej buntu. W końcu każdy etap życia, każde powołanie wiąże się z pewnymi obowiązkami. Problemy zaczynają się, gdy drugi człowiek zaczyna nam coś narzucać. Czasem w dobrej wierze, czasem myśląc, że nie można żyć inaczej. Rodzicom się wydaje, że dzieci najlepiej będą realizować się w przyszłości w zawodzie prawnika czy lekarza. Bardziej towarzyscy znajomi wyciągają nas na siłę z domu, choć my marzymy tylko o tym, by usiąść z dobrą herbatą w jednej ręce i książką w drugiej. Bliżsi i dalsi krewni dziwią się, że zamiast szukać przyszłego małżonka robimy doktorat, albo — nie daj Boże! — rozeznajemy, czy małżeństwo to na pewno droga dla nas… Ci, których charakteryzuje większa odporność na to, co mówią inni, z uśmiechem powiedzą: moje życie, moje wybory. Nie każdy jednak ma w sobie dystans i siły, by stawiać odpór oczekiwaniom. Co wtedy? Warto wyciszyć się i zastanowić: kim jestem, kim chcę być, a czego oczekują ode mnie inni? Znając start i metę naszych zmagań możemy zacząć planować, w jaki sposób zbliżyć się do naszego osobistego celu, omijając pułapki naszych prób sprostania oczekiwaniom innych. Jakie są Twoje możliwości dziś? Jak możesz je zwiększyć? Co pomogło Ci wcześniej, w podobnych sytuacjach? Jakie manewry wykonasz, by ominąć potwory czyhające na morzu Twojego życia? Poszukaj ciszy — to w niej możesz usłyszeć nie tylko głos Boga, ale również głos samego siebie. Życzę Wam w nowym roku umiejętności znalezienia przestrzeni ciszy, jakże potrzebnej do stawiania sobie pytań i szukania odpowiedzi. I przy okazji dziękuję tym, z którymi spędziłam przełom roku w milczeniu, na rekolekcjach w Falenicy. Milczenie w Waszej obecności było czystą przyjemnością i przyniosło ogromną radość! Magdalena Sędkiewicz

Bądź na bieżąco 

Jeśli chcesz wiedzieć o najnowszych materiałach, które pojawiają się u nas i nie przegapić kolejnych transmisji, to koniecznie:


Polub nas


Subskrybuj kanał