Sztuka podejmowania decyzji 

Ociężałe serce może mieć różne oblicza: wygody i przyzwyczajenia, czasem lęku, z którym boimy się skonfrontować. Innym znów razem u podłoża problemu mogą leżeć trudności z podjęciem decyzji. Zacznijmy od wygody. Od ciepłego koca i kanapy, na której możemy spędzać zimowe wieczory z ciepłym kubkiem herbaty. Czasem nasza ociężałość wynika z tego, że – spoglądając na własne życie – mamy wrażenie, że wystarczająco wiele spraw układa się po naszej myśli. W tej sytuacji łatwo jest uwierzyć w fenomen sprawiedliwego świata, znany bardzo dobrze w świecie Starego Testamentu – złe rzeczy przytrafiają się złym ludziom, dobrzy zaś mogą cieszyć się spokojem. Skoro zaś jestem dobra/dobry, nie muszę nic zmieniać. Ponoć do wszystkiego można się przyzwyczaić. Rzeczywiście, w wielu sytuacjach z czasem adaptujemy się. Do rzeczy neutralnych, jak wcześniejsze wstawanie do nowej pracy czy zmiana sklepu, w którym robimy codzienne zakupy. Do rzeczy dobrych — co widać szczególnie po powrocie z urlopu, gdy trudno jest nam wdrożyć się ponownie w rytm pracy. Niestety potrafimy się przyzwyczaić również do tego, co nam szkodzi. Niekończące się kłótnie, toksyczne relacje, nawiązywane z ludźmi, których powinniśmy unikać, zarzucanie się obowiązkami i chroniczny brak czasu na odpoczynek. Często możemy nawet nie zdawać sobie sprawy z emocjonalnego obciążenia, które towarzyszy nam na co dzień. Nie wiedząc i nie wierząc, że może być inaczej, tkwimy w szkodliwym układzie. Istotną rolę może odgrywać lęk przed nieznanym, a zwłaszcza przed tym, że jakakolwiek zmiana może przynieść zmiany nie na lepsze, lecz na gorsze. Amerykański psycholog Barry Schwartz mówi o spadającej zdolności człowieka do podejmowania decyzji. Proces decyzyjny zajmuje nam więcej czasu, a jego wynik przynosi mniej satysfakcji. Dzieje się tak, ponieważ życie w krajach pierwszego (a coraz częściej również drugiego) świata daje nam coraz więcej możliwości wyboru. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu panowała zdecydowanie większa stabilizacja, normy społeczne podpowiadały, kiedy należy wyjść za mąż czy ożenić się, kiedy powinny pojawić się dzieci. W Polsce w niektórych zakładach pracy wciąż jeszcze pracują ludzie, którzy kiedyś wybrali jeden konkretny zawód i pracują w nim do emerytury, w tym samym miejscu pracy. Tego typu stabilizacja wydaje się być współcześnie niemożliwa — a za tym idą wybory. Dziesiątki decyzji: czy teraz jest czas na karierę, czy na męża i dzieci? Jednak nie tylko takie decyzje nas zajmują. Rozwój wolnego rynku i dostęp do ogromnej liczby dóbr staje się, zdaniem Schwartza, powodem naszego wiecznego niezadowolenia, a wręcz nieszczęścia. Z im większej liczby opcji wybieramy, tym bardziej jesteśmy niezadowoleni potem z naszych wyborów. W końcu zamiast skończyć psychologię, mogliśmy pójść na informatykę, prawo, politologię, anglistykę — a nuż byłoby nam w życiu lepiej? Zamiast kupić pizzę pepperoni, mogliśmy wziąć margeritę, hawajską, z bekonem, może byłaby smaczniejsza? A co z hobby? Lepiej iść na basen, szermierkę, wspinać się na ściance czy zainwestować w zajęcia fitness? Może kiedyś od przybytku głowa nie bolała — teraz potrafimy odsuwać decyzję w czasie, nie potrafiąc wybrać, w co chcemy się zaangażować. Zanim zaczniesz walczyć z ociężałym sercem, zobacz, w jakim momencie życia jesteś. Pomyśl, co jest dla Ciebie ważne w życiu? Co chcesz, by było ważne? Do czego dążysz, jaki masz cel? Te „wielkie” pytania o sprawy najważniejsze pozwolą Ci zorientować się, w którą stronę w ogóle chcesz podążać. Kiedy już zyskasz świadomość celu, łatwiej będzie Ci określić środki, jakie możesz wykorzystać do jego osiągnięcia. Liczba opcji będzie mniejsza, a to niewątpliwie ułatwi wybór. Magdalena Sędkiewicz

Bądź na bieżąco 

Jeśli chcesz wiedzieć o najnowszych materiałach, które pojawiają się u nas i nie przegapić kolejnych transmisji, to koniecznie:


Polub nas


Subskrybuj kanał