Zgoda na bezsilność 

Zaplanowany wyjazd wisi na włosku, bo wygląda na to, że zgłoszenie nie trafiło do organizatorów. Chcę zamknąć projekt ale nie mogę, ponieważ w miejsce jednego zrealizowanego zadania pojawia się kilka kolejnych. Marzyłam o spokojnym czasie przed świętami, a w zamian otrzymałam duchową partyzantkę. Można powiedzieć: na każdym kroku coś się sypie. A jak często Twoje oczekiwania i marzenia rozmijają się z rzeczywistością? Pierwsze w reakcji na sytuację pojawiają się emocje. Szeroki wachlarz — głównie tych negatywnych. Potem przychodzą myśli: trzeba było się nie nastawiać za bardzo na ten wyjazd. Może trzeba popracować nad planowaniem, skoro co i rusz coś mnie zaskakuje? Jak to się stało, że nie przewidziałam, że przed świętami będę miała więcej pracy? Mogłam pamiętać o… W życiu poruszamy się między dwoma skrajnościami: postawą, w której mamy całkowity wpływ na zdarzenia i postawą, w myśl której nie mamy wpływu absolutnie na nic. Psychologia mówi o umiejscowieniu kontroli — wewnętrznym (w nas) lub zewnętrznym (w tym, co się wydarza). Zazwyczaj uznajemy, że mamy wpływ na zdarzenia, gdy idą one po naszej myśli; kiedy coś się nie udaje, zrzucamy winę na okoliczności. Jeśli przyglądamy się uważnie sobie, możemy stwierdzić, do której postawy nam bliżej i zastanowić się, czy rzeczywiście sukces był aż tak zależny od nas i naszych cech, a porażka od czynników zewnętrznych. Zdany egzamin zazwyczaj zawdzięczamy nauce, ale możemy zawdzięczać również temu, że ktoś dał nam przestrzeń do tej nauki (np. przejmując pewne obowiązki domowe na jakiś czas). Z drugiej strony porażkę możemy wyjaśnić pytaniami, które nam „nie podeszły”, albo przyznać szczerze, że nauka dzień przed egzaminem może nie jest najlepszym rozwiązaniem. Można zrobić wiele w kwestii myślenia. Ostatnio jednak odkrywam nowy wymiar zmiany, nie na poziomie myśli, lecz emocji. Za tym naszym myśleniem: „można było zrobić coś inaczej” stoi często poczucie bezsilności wobec nieprzewidzianych zdarzeń. Czasem zaskakujących nas pozytywnie, innym razem negatywnie. Te negatywne sytuacje zazwyczaj wpływają na nas o wiele mocniej. Mając poczucie kontroli, poczucie wpływu czujemy się bezpieczniejsi. Przekonanie, że poradzimy sobie w różnych sytuacjach potrafi działać uspokajająco. Jest jednak wiele sytuacji w życiu, w których bezsilności nie da się całkowicie usunąć z pola widzenia — gdy cierpi ktoś nam bliski, gdy widzimy, że nie mamy już wpływu na jakieś zdarzenie, że zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy. Zwykle wtedy zaczynamy targować się z Szefem. A może warto zmierzyć się z tą bezsilnością? Przyjąć ją? Zgodzić się na to, że nie jesteśmy wszechmocni, nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć? Przyjęcie takiego spojrzenia to pierwszy krok do uznania własnych ograniczeń. W codzienności bardzo mocno szukamy potwierdzenia tego, że możemy wiele osiągnąć. Wyjazd pod znakiem zapytania, więcej pracy i trudności duchowe. Mogłabym usiąść i zapłakać — wciąż mam do tego prawo. Próbuję jednak zgodzić się na bezsilność. Nie na wszystko mam wpływ. Mogę podjąć próbę kontroli zdarzeń, by było po mojemu, albo zgodzić się na to, co na zewnątrz i trzymać się swoich zadań. Niezależnie od tego, czy w tle słychać: „Hosanna!” czy „Ukrzyżuj!”. Co może się stać, gdy zobaczymy, że jednak nie wszystko jest w zasięgu naszych możliwości? Magdalena Sędkiewicz

Bądź na bieżąco 

Jeśli chcesz wiedzieć o najnowszych materiałach, które pojawiają się u nas i nie przegapić kolejnych transmisji, to koniecznie:


Polub nas


Subskrybuj kanał